"Kiedy jestem z mama na spacerze, z zazdroscia patrze na biegajace i bawiace
sie dzieci. Mimo, ze mam juz 14 lat, nie wiem co to zabawy z rowiesnikami, nie wiem co czuje taki chlopiec jak ja, ktory kopie
pilke, nie wiem jak to jest jezdzic na rowerze, smiac sie i cieszyc sie zyciem...
Od urodzenia cierpie na dzieciece porazenie mozgowe i mimo kilku operacji
i wielu pobytow w szpitalu nie potrafie chodzic i stac samodzielnie. Jestem tylko z mama i ze smutkiem patrze jak dzien po
dniu przezywa tragedie i rozpacz zwiazana z moja choroba. Mama ma coraz mniej sily, pewnie niedlugo bede od niej wiekszy i
ciezszy, czy ona da rade pielegnowac mnie i dzwigac dzien po dniu...?A przeciez, gdyby nie nasza sytuacja finansowa moze moglbym
poczuc sie lepiej, moze stanalbym kiedys na nogach i sam o wlasnych silach zrobil pare krokow...moze zobaczylbym swiat z innej
pozycji niz tylko z wysokosci wozka do ktorego przykuty jestem od urodzenia...
Wiem,
ze moja mama nie ma pieniedzy na kosztowna rehabilitacje i moje leczenie.Wiem tez, ze sa na swiecie
miejsca gdzie mozna pomoc takim dzieciom jak ja. I wierze w to, ze jest mnostwo dobrych ludzi, ktorzy nie przejda obojetnie
kolo kogos takiego jak ja..."
Mateusz Salachna z Radomska